Recenzja: Glory Dazed

Minęło już parę długich miesięcy, odkąd ostatni raz widziałam naprawdę godną uwagi sztukę. Taką,  która przeszywa twój umysł; taką, która jest tak bliska twojemu życiu, że aż sprawia ci ból. Kiedy opuściłam Teatr East Riding w piątek wieczorem, czułam się tak emocjonalnie wykończona, że aż cała drżałam. Nawet dziś, parę dni później, odtwarzam sceny, których wydaje się, że doświadczyłam a nie tylko obejrzałam na scenie.

Jake Smith, po wielkim sukcesie Goodnight Mr. Tom, powrócił na kameralne deski teatru w Beverley z nową świetną produkcją. Glory Dazed autorstwa Cat Jones to prowokująca sztuka poruszająca bardzo ważny współczesny problem byłych żołnierzy zmagających się z Zespołem Stresu Pourazowego (PTSD) oraz obrazująca ich trudną drogę powrotu do „normalności”. Spektakl zdobył uznanie krytyków i kilkakrotnie wygrał prestiżowe nagrody, m.in.: the BBC Alfred Bradley Award for Radio Drama (2011), the Holden Street Theatre Award and the Critics Choice Award in Adelaide (2013), co wcale mnie nie dziwi. Glory Dazed to czarna komedia, według mnie artydzieło emocji, perfekcyjnie scalające niezwykle zabawne dialogi, które niejednokrotnie możesz usłyszeć na swojej ulicy, z wyjątkowo poważnymi tematami. Glory Dazed ma w sobie coś z magii, jakby hipnotyzującą moc, która wciąga cię w fabułę, sprawiając, że albo czujesz się jakbyś siedział w kącie lokalnego pubu i przyglądał się rozmowom głównych postaci, albo (na twoje nieszczęście) jak jeden z bohaterów, w zależności od twoich życiowych doświadczeń. Jones bardzo umiejętnie lawiruje pomiędzy emocjami, trzymając publiczność w ciągłym napięciu.

Główny bohater, Ray (Samuel Edward-Cook), były żołnierz brytyjskiej armii podczas wojen w Afganistanie i Iraku, powraca do rodzinnego Doncaster, żeby odzyskać swoje życie. Ray wierzy, że tylko odbudowanie związku z jego byłą żoną oraz ucieczka do Brighton, pozwoli mu cofnąć czas, zmyć grzechy przeszłości oraz pozbyć się wciąż powracających koszmarów wojennej rzeczywistości.

Życia nie da się ani zatrzymać, ani przewinąć, czego Ray wydaje się nie rozumieć. Były żołnierz nie chce dopuścić do świadomości faktu, że jego życie już nigdy nie będzie takie samo; że nie może wskoczyć w swoje dawne „ja” i udawać, że nic się nie zdarzyło. Jego była żona, Carla (Annabel York) nigdy w pełni nie zrozumie jego bólu; jej również było ciężko podczas męża nieobecności, ale też i po jego powrocie. Jednak dla Raya przyziemne, codzienne problemy wydają się wręcz żałosne. Po traumatycznych przeżyciach z pola walki, chce on żyć chwilą, zachłysnąć się teraźniejszością i nie patrzeć wstecz.

Glory Dazed to złożona sztuka, eksplorująca różne aspekty wojny. Pomimo iż główna myśl reżysera skupia się na braku odpowiedniej pomocy dla powracających do domu weteranów i ich rodzin, dramat Jones zmusza publiczność do dyskusji o otwartości mówienia o zdrowiu psychicznym mężczyzn; kwestionuje społeczną presję, image prawdziwego twardziela, który nie płacze i nie rozmawia o swoich „słabościach”. Raz po raz pojawiają się tu odgłosy politycznej debaty na temat konieczności konfliktów zbrojnych w Afganistanie i Iraku czy moralności brytyjskich oddziałów rzekomo przynoszących pokój. Sztuka uwydacznia sprzeczne opinie narodu brytyjskiego na temat udziału ich kraju w wojnach na Bliskim Wschodzie oraz zadaje pytanie: czym jest heroizm? Simon, (Adam Foster), były przyjaciel Raya, pyta go o nieetyczne, wręcz obrzydliwe i szokujące zachowania, które są również częścią wojennej rzeczywistości. Jednak kto inny może w pełni zrozumieć Raya, jak tylko osoba, która razem z nim leżała pokryta szczątkami ludzkich ciał po samobójczym akcie małego, niewinnie wyglądającego wroga.

Wreszcie Glory Dazed opowiadają o niezwykle toksycznym, ale pełnym pasji związku dwojga ludzi, którzy w głębi serca kochają się, ale wiedzą jak niszczące dla wszystkich jest ich uczucie. Ray próbował wszystkiego, żeby odzyskać swoją rodzinę – błagał, krzyczał, groził, obrażał… Jednak Carla już uodporniona na jego manipulacyjne zagrywki, nie dała się zwieść jego grom. Jedyna rzecz, wyjątkowo skuteczna, której Ray jeszcze nie sprawdził na niej,to płacz. Przez całą sztukę obawiałam się tego, czułam (może z doświadczenia wiedziałam), że tylko tak ją złamie. Czas jakby spowolnił, nikt nie ważył się ani pisnąć, kiedy oni w ciszy siedzieli naprzeciwko siebie. Chciałam desperacko wykrzyczeć: tylko nie patrz mu w oczy!  Za późno… Popatrzyła. W jednej chwili Carla niczym Alicja z Krainy Czarów zaczęła znowu wpadać w króliczą norę, zapominając o łzach, smutku i zniewadze. Już prawie była gotowa przyjąć go z powrotem, pomóc mu stać się mężem i ojcem, o którym zawsze marzyła, jednak Ray pozwolił jej odeść. Symbolicznie wrzucił klucze przez otwór w drzwiach i odszedł… Nie do końca jednak wierzę na jak długo.

Teatr East Riding rozpoczął rok 2019 z wielką pompą! Świetna obsada, sztuka, która nie tylko rozwala cię na łopatki tak, że cały weekend płaczesz, ale która dotyka niezwykle ważnych tematów – powojenna rzeczywistość weteranów i ich rodzin. Niestety, nie można już oglądnąć Glory Dazed w Beverley, ale trzymajcie oczy szeroko otwarte – mam nadzieję, że niedługo wróci do Yorkshire.

Posted in East Riding Theatre<a href="http://hotpotatohull.co.uk/tag/east-riding-theatre/" rel="tag">East Riding Theatre</a> <a href="http://hotpotatohull.co.uk/tag/jake-daniel-smith-cat-jones/" rel="tag">Jake Daniel Smith; Cat Jones</a> <a href="http://hotpotatohull.co.uk/tag/samuel-edward-cook/" rel="tag">Samuel Edward-Cook</a>

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *