Recenzja: Beverley Robi Broadway: Rebound 

Beverley Does Broadway: The Rebound

Czy kiedykolwiek miałaś ochotę roztrzaskać telewizor albo wyrzucić go przez okno podczas milionowego seansu Frozen? Spróbuj oglądnąć ten film ponownie, tylko że po rozbiciu dzięsiecioletniego związku, kiedy twój świat rozsypał się na małe kawałki, a perspektywa ‘żyli długo I szczęśliwie’ wydaje się nieosiągalna. Piosenka przewodnia, ‘Love is an Open Door’ (Miłość to otwarte drzwi), zamiast podnieść cię na duchu, wbija się głębiej w twoje złamane serce jak cierń. Słuchanie utopijnego hymnu o niekończącej się miłości albo wywołuje w tobie płacz, albo wymioty. To uczucie niemal opętało moją duszę na początku najnowszej komedii muzycznej w wykonaniu She ProductionsBeverley Robi Broadway: Rebound. Szybko jednak przekonałam się, że jest to błyskotliwie, sarkastycznie i inteligentnie napisana sztuka. 

She Productions, grupa teatralna składający się tylko z kobiet, odnowiła swój wyprzedany musical z 2015 roku. Annie Kirkman, Alice Palmer, Abey Bradbury i Eliza Hewitt-Jones zabrały mnie na muzyczną przygodę, podróż przez epoki, od Kiss me Kate, Chicago, Lakier do Włosów, po Dźwięki muzyki Skrzypka na Dachu. Śpiewałam z nimi (choć pewnie nie powinnam), ale przede wszystkim się śmiałam. Śmiałam się głośno, do rozpuchu, jak za niepamiętnych czasów. Jednak nie śmiałam się tylko z Kawowego Chłopaka Annie czy Harrego Pottera, kochanka Elizy. Śmiałam się z siebie, czując tym samym gorycz, cierpnienie i wstręt. 

Sztuka opowiada o czterech młodych kobietach. Wydaje się, że każda jest inna. Pierwsza to chłopaczyca, ostra babka, niczym modliszka, która odgryzie ci głowę, jak ją skrzywdzisz.  Następna, marzycielka. Totalny produkt pop kultury i skrzywionego wpływu współczesnych mediów, nieustannie łaknący prawdziwej miłości, tej na zawsze. Annie desperacko i wręcz obsesyjnie odwiedza lokalną kawiarnię, codziennie kupując potrójną latte, której nawet nie lubi, która jednak zaspakaja jej miłosne urojenia. Trzecia, pewna siebie, bardzo pewna siebie, wyjątkowo zaborcza. Eliza jest typem neo-feministki, disneyowskiej księżniczki, która po prostu zasługuje na wszystko, czego zapragnie. Przypomina mi ona Elmirkę z Przygód Animków, która zamiast uganiania się za przestraszonymi zwierzątkami, ściga mężczyzn. Poluje na ich miłóść, a potem niańczy na śmierć. Ostatnia bohaterka to zdezorientowana, uciekająca panna młoda, która po prostu nie może poślubić Paula. Jej depresja i delematy po rozstaniu z narzeczonym, stały się centrum rozważań dla aktorek z She Productions. Jedna jasna rzecz, która łączy wszystkie kobiety, to nieustający głód za miłością. 

She Productions dokonały mądrego wyboru, jeśli chodzi o format sztuki. Musical jest przyjemny, zabawny i świetnie równoważy powagę zachwianego portretu idealnego związku, którym byłyśmy karmione przez stulecia. Czy to prawda, że my kobiety, czekamy na wielkie uniesienia, motyle w brzuchu i fajerwerki w tle? Czy nieustannie gonimy za bratnią duszą, TYM jedynym, do którego wręcz biegniemy w kościele na wypadek, gdyby zechciał czmychnąć. Tym, któremu damy piecioro dzieci i, którego dalej będziemy tak samo kochać po latach związku. Jesteśmy pokoleniem wychowanym na romantycznych komediach i dysfunkcyjnym obrazie miłości, która więcej ma do czynienia z cierpieniem, niż kochaniem. Wszystkie cztery bohaterki Beverley Robi Broadway żyją w zakłamanej rzeczywistości, ironicznie idealnej w ich wypranych umysłach. W pogoni za nieosiągalnym, nieistniejącym.  

Pomimo mojego niezadowolenia na początku sztuki, uważam, że była ona ciekawa. Zmusiła mnie do myślenia. My, kobiety jak Abey, ze złamanymi sercami, potrzebujemy się odbić (rebound). Ten czas jest jak żałoba, okres na odnalezienie siebie i nowych celów w życiu. Jest to konieczny czas na robienie głupich rzeczy, eksperymentowanie z przypadkowo poznanymi mężczyznami. Jest to czas, który opiera się na niepisanej regule – rań innych, bo ktoś kiedyś ciebie zranił. Dodatkowo, jest to czas na definytywne zamknięcie jednego rozdziału, zanim rozpoczniemy następny. Jednak ponad wszystko jest to czas na odnowienie relacji z przyjaciółmi, którzy są zawsze przy tobie, choć może nie zawsze ich zauważasz.  

SheProductions stworzyły kolejny niesamowicie zabawny i ujmujący musical, historię o prawdziwej miłości, którą jest przyjaźń.  

2 Replies to “Recenzja: Beverley Robi Broadway: Rebound ”

  1. Mimo, iż pewnie nie jestem z docelowej grupy odbiorców to i tak gdzieś pomiędzy linijkami, zdaniami, akapitami znalazłem coś dla siebie. Czyta się ciekawie, a co najważniejsze towarzyszą temu prawdziwe emocje. ; )

    1. Bardzo dziękuję za komantarz. Hot Potato jest platformą stworzoną do rozmów o teatrze, więc zapraszamy do dyskusji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *